Z tym problemem zetknął się każdy, kto pracuje na własny rachunek. Przychodzi taki czas, że nic się nie chce robić. Człowiek niby siedzi przed komputerem, gdzieś tam kliknie, ale pod koniec dnia przychodzi refleksja że przecież nic nie zostało zrobione. Gdyby tak samo spędzić czas w pracy na etacie, to od razu dostaniesz od szefa po uszach. Ale pracując na własny rachunek nie ma tego zagrożenia i bardzo często dochodzi do sytuacji „nie chce mi się – nie robię”. Gorzej jeżeli tak jest z dnia na dzień. Jak sobie z tym poradzić?
Zanim zacznę, jeszcze ciekawostka
Webdesigner musi mieć swoje aplikacje zawsze przy sobie. Łatwo to zrealizować, kiedy pracuje się w biurze – jednak kiedy sytuacja wymaga wyjazdu do klienta, trudno zabrać ze sobą wszystkie zabawki. Najprościej wziąć laptopa, ale są wyjątki. Czasem klient może chcieć, abyś pokazał mu działającą aplikację na jego komputerze, czy jego projektorze. W większości przypadków klient lubi kiedy pokazuje mu się aplikację na jego sprzęcie. Bo zwyczajnie jest do niego przyzwyczajony.
Autorem niniejszego artykułu jest Bernard Łabno, który zezwolił na prezentację artykułu w obecnej formie – sam artykuł jest jego odpowiedzią na wpis
Na początku zawsze jest najtrudniej. Jak nie dać się oszukać pisałem w artykule
SEO stało się ogromnie popularne w ostatnich latach. Wszyscy o tym mówią, wszędzie o tym piszą. Tyle, że mało kto stosuje. Dla większości ludzi SEO to linkowanie strony w celu podniesienia pozycji w wyszukiwarkach. Być może wynika to z niewiedzy, być może z braku umiejętności. W końcu znacznie łatwiej dodać stronę do katalogów niż zoptymalizować jej kod – bo do tego trzeba podejść zupełnie inaczej niż parę kliknięć myszą.
Dzisiaj chciałbym podzielić się z Wami fajnym patentem, którego sam używam w pracy webdevelopera. Chodzi o to, że wykorzystując profile, można skonfigurować wiele różnych środowisk dla tej przeglądarki. U mnie wygląda to tak, że posiadam jednego Firefox’a do tworzenia stron, a drugiego do zabawy. Obie wersje różnią się znacznie, przede wszystkim ze względu na wtyczki które wykorzystane są w obu wersjach. I tak w pierwszej – do pracy – zaintsalowane jest mnóstwo wtyczek które wspomagają moją pracę webdevelopera. W drugiej wersji natomiast, wtyczki są czysto rozrywkowe, wykorzystywane do codziennego przeglądania internetu – np. StumbleUpon, AdBlock.
Podobnie jak w przypadku
W pierwszej części cyklu chciałbym skupić się na narzędziach ułatwiających pisanie kodu strony internetowej. A dokładniej na jednym narzędziu – bez którego proces tworzenia strony utknąłby w martwym punkcie – mowa tu o przeglądarce internetowej. Z wielu przeglądarek, tylko jedna umożliwia podgląd i edycję kodu html w sposób ułatwiający proces tworzenia strony i bieżące wyłapywanie błędów. Tą przeglądarką jest Safari. Ale to nie o niej będzie dzisiaj mowa, ponieważ Firefox – mimo że jako przeglądarka nie pomaga w procesie tworzenia strony – posiada szereg wtyczek które miażdżą, MIAŻDŻĄ pod każdym względem to co potrafi z siebie wykrzesać Safari. O innych przeglądarkach w tym artykule nie wspomnę, bo nadają się tylko -jak nazwa wskazuje – do przeglądania stron. Co prawda IE posiada wtyczkę dla webdeveloperów, ale powiedzmy że to raczej taka wtyczka „pisana na kolanie” niż coś poważnego.
Strona powinna wyglądać jednakowo w różnych przeglądarkach. Dzięki zastosowaniu standardów W3C w ostatnim czasie problem jednakowego wyglądu powoli odchodzi w zapomnienie. Powoli, bo minimalne różnice między przeglądarkami pozostają. Ale można sobie z nimi poradzić w parę chwil. Problem stanowi natomiast testowanie wyświetlania strony w przeglądarce IE, szczególnie w wersjach IE7, lub o zgrozo! – w IE6. Internet Explorer 8 nie sprawia już większych problemów. W tym artykule omówię problem testowania strony w starszych wersjach IE.
Aby strony internetowe były dostępne dla wszystkich, wymyślono standardy programowania. Organizacja