Z tym problemem zetknął się każdy, kto pracuje na własny rachunek. Przychodzi taki czas, że nic się nie chce robić. Człowiek niby siedzi przed komputerem, gdzieś tam kliknie, ale pod koniec dnia przychodzi refleksja że przecież nic nie zostało zrobione. Gdyby tak samo spędzić czas w pracy na etacie, to od razu dostaniesz od szefa po uszach. Ale pracując na własny rachunek nie ma tego zagrożenia i bardzo często dochodzi do sytuacji „nie chce mi się – nie robię”. Gorzej jeżeli tak jest z dnia na dzień. Jak sobie z tym poradzić?
Zanim zacznę, jeszcze ciekawostka
Autorem niniejszego artykułu jest Bernard Łabno, który zezwolił na prezentację artykułu w obecnej formie – sam artykuł jest jego odpowiedzią na wpis
Na początku zawsze jest najtrudniej. Jak nie dać się oszukać pisałem w artykule
Kiedy będąc jeszcze na studiach zaczynałem działać jako freelancer, podejmowałem się każdego zlecenia, byle tylko mieć pracę. Brałem wszystko co zaproponował mi klient, byle mieć tylko coś co później można dodać do portfolio. Po pewnym czasie zlecenia miałem jedno za drugim, jeden klient polecał mnie następnemu i tak się kręciło. Klienci byli zadowoleni, a pieniądze płynęły.
W świecie bajek dla dzieci „brzydkie kaczątko” to opowieść o kaczce, z którą żadna kaczka nie chciała mieć nic do czynienia, dlatego że była inna od reszty.